logo
logo

WANTED: Rhythm Busters

5 kwietnia 2013r. nieodwracalnie zapisał się w historii pomorskiej sceny swingowej. To właśnie tego dnia w Ogrodzie Rozkoszy Ziemskich odbyła się pierwsza w Trójmieście potańcówka łącząca dwa style: swing oraz rockabilly.

Podczas imprezy, dzięki wprowadzeniu poprowadzonym przez Annę Milczarek i Pawła Struka, miało miejsce pierwsze zetknięcie Pomorzan z Lindy Hop. Dobrą muzykę zapewnili: nieoceniony Przemysław Milczarek odpowiedzialny za część swingową oraz Piotr Rudnicki grający kawałki rockabilly. Frekwencja, stroje oraz zapał uczestników imprezy do poznania nowego tańca przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania!  Oprócz mieszkańców Trójmiasta, na potańcówce pojawili się goście z Krakowa i Warszawy, którzy przyjechali do nas specjalnie po to, by pokazać nam, co to znaczy swing. 😉
Następny dzień rozpoczęliśmy od warsztatów tanecznych w AK PG Kwadratowej. Jako pierwsza zajęcia miała grupa średnio-zaawansowana składająca się głównie z naszych warszawsko-krakowskich gości. Po krótkiej przerwie przyszedł czas na niemalże trzydziestoosobową grupę podstawową. Na początku begginersi zachowywali się dość nieśmiało, jednak z czasem złapali swingowego bakcyla, a rotacja partnerów okazała się dla nich wcale nie taka straszna. 😉

Wieczorem w sopockim klubie Pick&Roll miała miejsce główna impreza wydarzenia, podczas której mieliśmy m.in. okazję zobaczyć mini-pokaz naszych instruktorów oraz uczciliśmy urodziny instruktorki, Ani, słynnym w środowisku swingowym Birthday Jam. Świetną zabawę ponownie zapewnił nam Przemysław Milczarek, który zza gramofonów puszczał same najlepsze swingowe utwory.

Ostatni dzień upłynął nam na zajęciach dla obu grup przeprowadzonych w Studio Tańca Dance Fusion. Choć zmęczenie po imprezie dawało się we znaki, dobry humor nas nie opuszczał. 🙂

Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć grupowych, z żalem zakończyliśmy nasze pierwsze wydarzenie swingowe oraz niechętnie pożegnaliśmy się z Anią, Przemkiem, Pawłem oraz wszystkimi naszymi swingowymi gośćmi.

Z dumą możemy stwierdzić, że wiele miesięcy intensywnej pracy przyniosło oczekiwany efekt: zaszczepienie swingowego bakcyla w sercach Pomorzan. Chociaż nie było nam łatwo przecierać trójmiejskie szlaki swingowe, dziś wiemy, że warto było to zrobić. 🙂